Wystawa „Gospel of the Damned / Ewangelia wg potępionych, odc. 2” (2010) / galeria Mieszkanie Gepperta

W wystawie pokazano prace Doroty Nieznalskiej, Minga Wonga, Cipriana Muresana oraz Dy Tagowskiej; kurator: Michał Bieniek.

Ciprian Muresan, „Dog Luv”.

18

„Dog Luv”  jest teatrzykiem marionetkowym adaptującym tekst Saviany Stanescu (...); w sekwencji słów, w której zwierzę i człowiek stapiają się w jedno, obraz nie ukrywa niczego - raczej ułatwia postrzeganie, czyni rzeczy zrozumiałymi. Bardziej niż do jakiegokolwiek nurtu, twórczość Cipriana Muresana należy przypisać funkcji ingerowania w porządek ograniczania przestrzeni wolności, relatywizowania powiązań sztuki i rzeczywistości; ta twórczość może być nazwana narzędziem demokracji”. (z katalogu 53. Biennale Sztuki w Wenecji)

Pokazana na 53. Biennale Sztuki w Wenecji praca Cipriana Muresana „Dog Luv” („Psia miłość”) koresponduje z twórczością Pier Paolo Pasoliniego nie tylko poprzez dążność do ukazania i opisania tego, co w człowieku najgorsze (przemoc, bestialstwo w zadawaniu bólu i śmierci, upokarzanie bliźnich). Odniesienia polityczne i refleksja nad naturą rewolucji oraz totalitaryzmu, obecne w tekście Stanescu, są również nieobce włoskiemu reżyserowi – zdeklarowanemu komuniście. Interesujące jest także ukazanie sceny „śmierci boga” upokorzonego i umęczonego przez swych uczniów i wyznawców. (Michał Bieniek)

Ming Wong, „Devo partire. Domani”.

To najnowsza praca nagrodzonego na 53. Biennale Sztuki w Wenecji artysty z Singapuru, oparta na „Teoremacie” Pasoliniego. W założeniu pięciokanałowa instalacja wideo została pokazana w galerii Mieszkanie Gepperta w postaci interaktywnej, jednokanałowej projekcji.

Ming Wong, co charakterystyczne dla niemal całej jego twórczości, wiernie odtwarza (powtarza) w tej pracy sceny ze słynnego filmu Pasoliniego, obsadzając samego siebie we wszystkich kluczowych rolach. Występuje więc jako Ojciec, Matka, Córka, Syn, Pokojówka, a także jako Tajemniczy Przybysz. Ten prosty zabieg ma w przypadku filmu „Teoremat” szczególne znaczenie – dzięki niemu dostrzegamy wyraźniej podobieństwo, a właściwie identyczność opowiadanych wątków. Historia  każdego z Domowników, choć zdaje się przebiegać inaczej, spotyka się z pozostałymi w najważniejszych momentach (przyjazd i wyjazd Tajemniczego Przybysza). Wszystkie te opowieści są więc w rzeczywiśtości jedną –  mówiącą o utraconej pełni. Jest to także pasyjne w duchu rozważanie o sensie ofiary i poświęcenia. (Michał Bieniek)

Dorota Nieznalska, „Pozycja modlitewna”.

1

Praca wideo, w której „naga artystka – ukazana jest górna część jej ciała – składa ręce tak jak do modlitwy. Czyni to wkładając dużo wysiłku, mocno zaciskając ręce, tak jakby starała się wywiązać jak najlepiej ze swego zadania. Efekt jest nieco absurdalny – wygląda to bardzo nienaturalnie, oczywistym jest, że się do tego zmusza i że w takiej sytuacji gest modlitewny nie ma sensu. Na chwilę obraz zostaje zatrzymany i ukazuje artystkę unieruchomioną, taką jaką zapewne chcieliby ją widzieć ci, którzy próbują podporządkowywać. Jednak gdy film rusza, wracamy do rzeczywistości, ręce kobiety opadają i odsłania ona nagie piersi. Film ten jest zapętlony. Kilkuminutowa scena powtarza się ciągle od nowa, tak jak ciągle próbuje się od niej uzyskać poddanie, a ona ciągle się temu nie poddaje. Pozostaje niepokorną”. (za: Agata Jakubowska, „Posłuszeństwo”)

Dorota Nieznalska, „Wieniec mistyczny”.

Jest to obiekt z brązu złożony z trzydziestu różnych (na męską głowę), ręcznie robionych koron cierniowych odlanych z brązu. Korony połączone są między sobą w pewnym rytmie łańcuchem z brązu – inspiracją był tutaj różaniec. Całość prezentowana jest bezpośrednio na podłodze i przypomina przeskalowaną ogromną koronę cierniową (splecioną z trzydziestu mniejszych). (Dorota Nieznalska)

„Wieniec mistyczny” jest rodzajem fetysza, który umieszcza boskość (i męskość) w atrybucie (systemie) tradycyjnie związanym z kobiecością (różaniec). Jest przez to, podobnie jak pasyjne heroiny „Teorematu” Pasoliniego, bluźnierczy i, jak cała twórczość Nieznalskiej, łączy się z myślą włoskiego reżysera poprzez usytuowanie w porządku profanacji i perwersji – rozpoznawanej i demaskowanej w tradycyjnych systemach religijno-etycznych opartych na winie i obietnicy odkupienia, szczególnie w katolicyzmie. (Michał Bieniek)

Dy Tagowska, „Tranfuzja”

Dyptyk Transfuzja to zduplikowany posąg nieokreślonego papieża w typie „włoskiego Mefisto”. „Biały papież” na jasnym tle jest reprezentacją materii nieożywionej, w której to żywotność i trwałość współgra z rozpadem i degeneracją tworzywa, nie pozwalając tym ostatnim przeważyć szalę. „Biały papież” uosabia dogmat. Dogmat posiada podobną materii koegzystującą trwałość i kruchość.

Posąg odżywia się swoim własnym hologramem – „Czarnym papieżem”; połączony jest ze swoim własnym widmem rurką do transfuzji krwi. Zaschnięta w rurce krew również wskazuje na graniczny charakter sytuacji, gdyż ślad krwi wydaje się być nieożywionym materiałem – „próbką”, z drugiej strony krew jest na tyle silnym nośnikiem energii życiowej, że nawet zaschnięta nosi w sobie ładunek życia. Papież i Anty-Papież stanowią obieg zamknięty; wymieniają swoje płyny życiowe. Wzajemnie się odbudowują, oddając części siebie, aby uzupełnić strukturę drugiego. Dyptyk Transfuzja, zwłaszcza w części „czarnej” jest „stop-klatką” procesu wywoływania widma, który oscyluje pomiędzy widokiem pełnym a całkowitym zanikaniem.

Dualizm przedstawienia wskazuje na ambiwalentny charakter osobowości archetypowej – papieża oraz odnosi się do autoerotyzmu (homoerotyzmu), który stanowi nieodłączny element władzy.  (Dy Tagowska)

Dy Tagowska, „Bernadetta”

12

Obraz Bernadetta stanowi swoistą imitację oryginalnego sarkofagu świętej Bernadetty Subirous, słynącej z tego, iż jej ciało w najmniejszym nawet stopniu nie uległo rozkładowi (umarła ponad 120 lat temu) Jej nienaruszone ciało jest tajemnicą należącą do sfery numinosum. Słusznym więc wydał mi się zabieg zanurzenia ciała świętej w nieprzeniknionym, tajemniczym bezkresie.

Pod warstwą pleksi, zamontowanej w około dwucentymetrowej odległości od płótna widać krople wosku. Wosk kojarzy się z mumifikacją, ale to pozorny trop, gdyż ciało nie było poddane takim zabiegom. Widoczne krople wosku mają związek z wotywnymi praktykami – nad obrazem umieściłam długi świecznik ze stopionymi świecami. Kult, którym otaczane są święte dziewice o ekstatycznych twarzach przywodzi na myśl wymiar seksualny. Wosk symbolizuje fizjologiczne płyny, które skapują na czczone ciało bądź też z niego wypływają – tak jakby święte ciało się pociło, wychodząc poza własny wymiar. Często mówiło się o tym, iż zjawiskom cudownego zachowania ciała towarzyszy niezwykła woń, ogarniająca wiernych niczym nadprzyrodzona łaska.

Bernadetta wyraża najbardziej dziewiczy stan kobiecości, który pomimo, albo też dzięki, niewykorzystanego potencjału oddziałuje w magiczny sposób. Bernadetta to dziewicza Nauzykaa, Śpiąca Królewna, Śnieżka w kryształowej trumnie. Jednocześnie umarła i żywa. Poświęcona innej rzeczywistości. Świetlista i mroczna. W niej przejawia się ambiwalencja archetypu, gdyż wzbudza religijne i seksualne pożądanie czegoś, co jest mieszanką czystości i nienaruszenia z obrzydliwością nekrofilii. (Dy Tagowska)

Dy Tagowska, „Papieżyca II”

Papieżyca to figura archetypowa wyparta przez kulturę judeochrześcijańską na peryferia świadomości. Według C.G. Junga jej oddziaływanie na nieświadomość jest jednak bardzo silne. Papieżyca nie jest kobietą papieża lecz samodzielną instancją występującą niejako w opozycji do męskiej figury. Postać papieżycy w naszej kulturze przejawiła się w micie o papieżycy Joannie oraz w kartach tarota. Papieżyca to inny aspekt żeńskiego bóstwa niż cesarzowa, również znana z talii tarota. Cesarzowa uosabia żyzność i narodziny, wydaje życie z trzewi, z krwi i z chtonicznego wnętrza ziemi. Papieżyca, którą przedstawiłam jako ciężarną kobietę zanurzoną we własnym mleku, wyraża pewnego rodzaju potencjalność. Mleko to substancja o innej proweniencji niż krew. Ofiara z mleka to ofiara inna niż ofiarowanie krwi. Mleko przynależy do sfery apolińskiej, nie zaś jak krew - dionizyjskiej. To substancja czysta i oczyszczająca; jest produktem sublimacji tego, co w krwi najlepsze. Papieżyca w swoim błogosławionym stanie jest niczym księżyc w pełni, jest nasycona; jej makijaż, będący sakralną maską arcykapłanki, na ustach nosi ślad krwi. To, co zjadła Papieżyca uległo sublimacji w bezmiar jej mleka. Papieżyca to stan idealny, odciążony od chtonicznego, pełnego cierpienia rubedo, tęsknota za nasyceniem, szafarstwo słodkiego, wyuzdanego „sakramentu glamour” nieznającego, a raczej niepamiętającego ofiary krwi. (Dy Tagowska).

/więcej/